chmuryl
chmuryp

ŚPIESZMY SIĘ



…Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno…
    
W sobotę rano 12 października, otrzymałem bardzo smutną i bolesną wiadomość o śmierci dwóch byłych moich wychowanków z Oratorium im. bł. ks. Bronisława Markiewicza na toruńskich Rybakach. W pożarze budynku przy ul. Bydgoskiej z piątku na sobotę tragicznie zginęli Kasia i Adrian oraz ich ojciec.
     


Znałem te dzieci, tę rodzinę będąc dyrektorem Oratorium w Toruniu. Wiem, jak wiele robiły dla innych a przede wszystkim dla placówki do której uczęszczali od wielu lat. Kochały swoją rodzinę, swoich kolegów z Oratorium, dzieliły się z nimi sercem, radością, umiejętnościami.
   
Adrian (lat 14) rozpoczął naukę w gimnazjum. Był ambitny, miał dobre i złote ręce. Jego medali i dyplomów z modelarstwa nie zliczyłby na palcach jednej ręki. Naprawiał wszystko, lubił pomagać innym.
   
Tak samo Kasia (lat 21). Po ukończeniu szkoły poszła do pracy, aby pomóc rodzinie. Marzyła o swoim własnym mieszkaniu, o założeniu rodziny. Pomimo trudnych warunków życia zawsze byli uśmiechnięci i chętni do pomocy innym w Oratorium, w szkole, w pracy, w domu, czy zwyczajnie sąsiadom.
   
W sobotę 19 października odbyła się smutna dla nas wszystkich uroczystość – pogrzeb tragicznie zmarłych dzieci z Oratorium – Kasi, Adriana Balcerowiczów oraz ich ojca, którzy zginęli w płomieniach ognia zamieszkiwanego przez nich domu.
   
Obok rodziny pogrążonej w żalu, przybyli znajomi z Bydgoskiego Przedmieścia, uczniowie i nauczyciele Gimnazjum nr 21, którego uczniem był Adrian, pracownicy sklepu, w którym pracowała Kasia, uczniowie i nauczyciele z  Zespołu Szkół  nr 13, gdzie wcześniej się uczyli, strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Rzęczkowie. Prezydent Miasta Torunia pan Michał Zaleski. Pani Kazimiera Janiszewska Dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie wraz z pracownikami. Obecne były oczywiście dzieci z Oratorium wraz z wychowawcami, nauczycielami i pracownikami.  Widziałem rozpacz i łzy płynące na twarzach zebranych. Kościół wypełniony był po brzegi. Wszyscy przybyli, by godnie Ich pożegnać.

Słowo Boże wygłoszone przeze mnie w czasie ceremonii pogrzebowej
   
Wiemy, po co dzisiaj przyszliśmy do tej świątyni. Pożegnać nasze dzieci i ich ojca, dzieci, które przez lata chodziły do Oratorium im. bł. ks. Bronisława Markiewicza. A to właśnie on, założyciel naszego Zgromadzenia, przez całe życie zajmował się dziećmi opuszczonymi, ubogimi. I te, tak tragicznie zmarłe dzieci oraz ich stojące nad urnami rodzeństwo tu miały swój drugi dom, tu zostawiły swoje serca, tu dawały dobro innym, swoim życiem służyły Bogu i bliźnim.
  
Umiłowani w Chrystusie Panu! Znałem te dzieci, tę rodzinę i wiem, jak wiele zrobiły dla innych. Jak każde dziecko miały swoje dobre i złe chwile, swoje wady i zalety. Ale kochały swoja rodzinę, swoich kolegów z Oratorium, dzieliły się z nimi sercem, radością, umiejętnościami. Adrian rozpoczął naukę w gimnazjum. Namawiali go, aby przenieść się do innej szkoły, gdzie jest łatwiej. Ale był ambitny, miał dobre i złote ręce. Jego medali i dyplomów z modelarstwa nie zliczyłby na palcach jednej ręki. Naprawiał wszystko, lubił pomagać innym. Tak samo Kasia. Pewnie mieli swoje wady, ale Pan Jezus powiedział w Ewangelii św. Łukasza: „Nie przyszedłem do zdrowych, ale do tych, którzy się źle mają” (Łk 5,31-32). Kasia pomagała wszystkim. Po ukończeniu szkoły poszła do pracy, aby pomóc rodzinie. Ale do dziś wspominają ją wszystkie dzieci, szczególnie te małe, którymi się opiekowała. Marzyła o swoim własnym mieszkaniu, o założeniu rodziny. A teraz już ich nie ma, odeszli.
   
Kochani, stoimy przed majestatem śmierci. Nasze dzieci, jeszcze niedawno pełne życia, należą już dzisiaj do innego świata. Ich imiona we wspomnieniu mszalnym będziemy wymieniać wśród umarłych. Spełniło się to, co stale powtarzamy w każdą Środę Popielcową i co nam się nasuwa patrząc na te urny: „Pamiętaj człowiecze, że prochem jesteś i w proch się obrócisz”.
   
Rodzino, krewni, przyjaciele zmarłych. Pochyliliście ze smutkiem głowy, w waszych oczach pojawiły się łzy. W moich też. Dobrze wiecie, że przestały bić serca kochających was dzieci, serca, które wypełniała miłość do was. Nie przemówią już życzliwe usta, nie otworzą się dłonie czyniące dobro.
   
Śmierć niesie ze sobą ból, szczególnie taka jak ich śmierć. Nie oszczędza człowieka. Najpierw rozdziera jedność duszy i ciała. Potem, nie mając władzy nad nieśmiertelnym duchem ludzkim, sroży się nad jego ciałem. Ale tu zwycięstwo śmierci nie jest pełne. Obdziera je z wszelkiego piękna, ściera na proch, jak ogień, który ich strawił. Ale ciało nie traci swej godności. Stworzone przez Boga, odkupione przez Chrystusa i uświęcone mocą Ducha św., zasługuje na szacunek. Dlatego są te dzisiejsze uroczyste obrzędy pogrzebowe. A my w swoim smutku mamy nadzieję, a tą nadzieja jest Chrystus i Jego zmartwychwstanie. Grób nie jest końcem wszystkiego. Człowiek umiera dla ziemi, ale żyje dalej dla wieczności. Pielgrzym dociera do celu i oczekuje zmartwychwstania. Tak jak Jezus, tak i my zmartwychwstaniemy. Taka jest nasza wiara potwierdzona przez Chrystusa.

Bracia i siostry, droga rodzino, przyjaciele. Nie mamy prawa wyrokować o życiu tych zmarłych. Sąd nad człowiekiem należy do Pana Boga. Ale w swej wierze ufamy, że nasi zmarli trafią w ramiona miłosiernego Ojca. Dzisiaj zaś przywołujemy na pamięć wszelkie dobro, które Stwórca uczynił przez nich na ziemi. Pamiętamy o ich sercach, które zawsze otwierały się, także dla dzieci z Oratorium. Bo zmarli pamiętali o słowach Jezusa: „Cokolwiek uczyniliście dla jednego z tych moich najmniejszych, mnieście uczynili”. Chrzest i bierzmowanie podniosły ich do godności dzieci Bożych i świadków Chrystusa. Eucharystia, przyjmowana w tym kościele na toruńskich Rybakach, umacniała ich wiarę i godność, pozwalały im pamiętać o słowach Jezusa: „kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne” (J 6,54). A świeca paląca się przy urnie to symbol nadziei, która zawieść nie może.     

Umiłowani w Chrystusie Panu! Ci zmarli wierzyli w Jezusa. Żyli i umarli w Jezusie. Dlatego żyją i teraz, tam, jak myślę - w niebie. Oni swoim życiem i cierpieniem, swoja nauką i pracą pomagali Chrystusowi w dziele zbawienia świata. Kochając Pana, chcą teraz tak myślę - w niebie nadal doprowadzać innych do Bożej miłości. Teraz już wiedzą lepiej, jak powinno wyglądać życie. Gdyby mogli teraz z nami porozmawiać, powiedzieliby nam pewnie, że trzeba starać się być znakiem Chrystusa, znakiem Jego miłości, ufności, że trzeba swoim życiem ukazywać innym drogę do Chrystusa. Że trzeba wciąż zabiegać o dobro, bo sami jesteśmy jedyną drogą, przez którą prawda Chrystusowa, Jego miłość i dobroć może wejść w życie naszych bliźnich. Nasze życie, kochani, powinno być takie, aby mówiło innym: Idź do Boga, do Chrystusa.
   
Zmarli już złożyli egzamin swojej wiary. A my?
   
Kochani, ci zmarli żyli wśród nas. Mieli swoje smutki i radości. Cieszyli się, denerwowali, snuli swoje plany na przyszłość. O, jeszcze trzeba zrobić to i tamto, coś poprawić, coś powiększyć, komuś pomóc. a potem będę się cieszył z tego, co zrobiłem.

I oto wola Boża pokrzyżowała plany człowieka. Musi wszystko zostawić i odejść od rodziny na wieczna emeryturę do Boga.
   
Bracia i siostry. Nasze zmarłe dzieci będąc w Oratorium bywały w kościele w Wielki Piątek, na adoracji całowali krzyż Chrystusa. Bywali na Drodze Krzyżowej i Gorzkich Żalach, także w tym roku. Dlatego ja wierzę i wy wierzcie, że i dla nich Chrystus znalazł czas, aby ich szczęśliwie przeprowadzić do wiecznego mieszkania w niebie, gdy ich ziemskie się spaliło. One mówią z góry: Mamo kochana, my tu z wysoka dalej cię kochamy i modlimy się za Ciebie. Tu nam jest dobrze, nie martw się, żyj jak najdłużej, a kiedyś do nas przyjdziesz.

Krzyż niech będzie pociechą dla was, pogrążona w żałobie rodzino tych zmarłych. Krzyż Chrystusa niech będzie dla was siła i mocą do mężnego znoszenia rozłąki ze zmarłymi. Niech będzie siłą i pociechą w tej godzinie pożegnania.
   
Bo te urny i grób waszych bliskich to wcale nie koniec, ale początek innego życia. Powtarzał to często Chrystus. On przecież dlatego przyszedł na świat, by nam tę prawdę przypominać. On powiedział, że w domu Ojca jest wiele mieszkań przygotowanych dla nas. Tylko należy tak żyć, by można tam było się dostać.
   
Nasi śp. zmarli starali się dobrze wypełnić zadania na tej ziemi. Byli bardzo potrzebni rodzinie i bliskim, dzieciom w Oratorium, kochali ich wszystkich. Ale Bóg ich zabrał, aby nas ostrzec, że nie ma nic pewnego na świecie, że nie wolno nam się zbytnio przywiązywać do niczego, aby potem nie wpaść w zwątpienie czy w rozpacz.  Im tam jest lepiej. Jedno jest pewne. „Przemija postać tego świata”, ale nie przemija Bóg i Jego nagroda – wieczna radość w niebie. „Jam jest zmartwychwstanie i życie – powiedział Jezus – kto we mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie na wieki”. My żyjmy tak, abyśmy mogli się  z nimi spotkać w życiu przyszłym. I módlmy się w ich intencji, aby tę najlepszą wieczność, bo życie w Bogu, osiągnęli.
   
Najmilsi! Udamy się za chwilę na cmentarz. Staniemy wśród grobów. Jakże wymowny jest głos wydobywający się z mogił: „Czym my dzisiaj jesteśmy, tym wy jutro będziecie”.

Bracia i siostry zebrani w świątyni na toruńskich Rybakach. Być może dla pozostających tutaj ten dzisiejszy dzień będzie smutny. Dla was, odchodzących od nas, jest to z pewnością czas radości ze spotkania z kochającym Ojcem. Oby słowa Daga Hamerszelda, kiedyś sekretarza generalnego ONZ, były bliskie i wam, drodzy zmarli: „W dniu waszych narodzin wszyscy byli weseli, tylko wy płakaliście. Ale żyliście tak, że w waszej ostatniej godzinie płakali wszyscy inni, a wy się radowaliście”.

Bracia i siostry! Żegnając dziś śp. Zmarłych z rodziny Balcerowiczów musicie sobie odpowiedzieć na budzące się w głębi duszy pytanie: czy droga mojego życia jest prosta i czy prowadzi was prosto do domu Ojca? Czy kochamy dostatecznie mocno Boga i bliźniego? Czy dotąd szukaliśmy Boga w każdej godzinie naszego życia?

Wiemy, że w chwili śmierci nasi drodzy zmarli wiele wycierpieli. Ale wiemy też, że śmierć, cierpienie i ból wpisane są w ludzki los. Człowiek wierzący, uczeń Chrystusa, nie może jednak patrzeć tylko na to. Tak robią ci, którzy nie chcieli, aby Bóg był obecny w ich życiu. My patrzymy dalej. Dla człowieka, który wierzy w Chrystusa, śmierć jest metą życia ziemskiego, ale i startem w nowe życie. Jest startem do rzeczywistości piękniejszej i lepszej, bo przepełnionej Bogiem, którego można oglądać twarzą w twarz.
   
 I takimi ludźmi byli nasi zmarli.
  
Teraz, pogrążona w smutku rodzino, uśmiechnij się, bo oni są już tak myślę - w niebie razem z Jezusem i uśmiechają się do nas. I będą wspomagać nasze modlitwy które zanosimy do nieba. Bo byli na ziemi dobrymi i kochanymi ludźmi i takimi ich zapamiętamy.
   
Wybaczcie, już nie mogę dłużej! Ale na koniec zawołam. Adi, „Majsterku”, wyślij z góry do nas rakietę z ładunkiem wiary, szczęścia i dobra. Kasiu, dbaj o nas z wysoka, jak dbałaś na ziemi – dobrem i modlitwą. Tato, trzymaj się, spróbujemy być lepsi i będziemy dbać o mamę.  
        
Wierzymy, że jesteście tam z naszymi Patronami, bł. ks. Bronisławem Markiewiczem, z bł. Janem Pawłem II, ze świętym Michałem Archaniołem, z Matka Bożą. A skoro wierzymy, to Któż jak Bóg, więc nie żegnajcie, ale do zobaczenia w niebie.
                                                               

    
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

ks. Jan Twardowski

AMEN.

   


przerywnik_zolty
© OTD 1996-2011 Stowarzyszenie Troski o Dzieci i Mlodziez im. Ks. Bronislawa Markiewicza p.n. "Oratorium Twój Dom"
adres: ul. Wojska Polskiego 28, 38-400 Krosno; tel/fax: +48 013 43 662 51; tel. kom.: 608 687 686;
NIP: 6841719572 konto bankowe: PKO S.A. I Oddzial Krosno 16 1240 2311 1111 0000 3881 3654
e-mail: biuro@otd.pl
admin